Electropoetry Ensemble - Talizmany
ALE KONCERT! 2012-04-25
ALE KONCERT!

Wrażenia z koncertu Anki S.

Ale koncert! Przyznaję, nie wiedziałam na co się piszę. Z muzyków tylko nazwisko Herdzina było mi znane. Z poetek, ze trzy.

Z ciekawością przyglądałam się publiczności. Widać było, ze ludzie się znają. Rozmawiali w podgrupach. Takie barwne towarzystwo w wieku od 5 do 65 gdzieś. Serdeczny, ciepły nastrój. Trochę czułam, że jestem spoza, ale niespecjalnie mi to przeszkadzało. Noemi (menedżerka koncertu) miło mnie witała potrząsając gęstwą przecudnych loczków.

Na scenie zaczęło się dziać. Zaskoczyła mnie liczba muzyków i te wszystkie tłumnie wniesione dęte. Były tam jakieś waltornie, tuby, puzony - w dużych ilościach. Najdziwniejszy był flet, o ile to był flet. Utrzymywany w pozycji pionowej. Takie pastuszkowe fiuknięcia wydawał, ale i bardziej skomplikowane dźwięki potem też. Smyczkowe też były. Klawisze z jakimś osprzętem elektronicznym, jakieś przetwarzacze, stymulatory i wibratory czy coś podobnego.

Gdzieś musiała być perkusja chyba, ale jakoś nie dała mi się we znaki. Co innego gong olbrzym, przy którym operował Janusz L. - na zmianę gong głaskał delikatnie lub walił całkiem mocno. Talerz dźwięk potężny wydawał, ale dźwięk ten jeszcze w obroty brały te elektroniczne wzmacniacze i inne ustrojstwa i otrzymywaliśmy efekt jakby się wrota otchłani otwierały. No, ale to już dużo później.

W każdym razie zaskoczyła mnie ta przebogata instrumentacja (12 muzyków, toż to już chyba orkiestra kameralna!) przy poezji śpiewanej, która raczej kojarzy mi się z intymnością i delikatnymi, a nawet skromnymi środkami wyrazu.

No i jeszcze weszły dwie wokalistki w niby prostych białych giezłach, ale wyglądające całkiem dostojnie, elegancko, a nawet antycznie. Później po babsku wypatrzyłam, że Basia Raduszkiewicz jest raczej drobniutka, ale występuje w butach, które mają z 15 centymetrowe podeszwy. Jednym słowem koturny z antycznej Grecji! Obie kobiety wyglądały superowo.

I w końcu całe to towarzystwo zaczęło grać i śpiewać. Wyobraź sobie, że wszyscy jednocześnie! No i jeszcze okazało się, ze jedna z pań śpiewa szkolonym klasycznym sopranem, co niby w programie było zapisane, ale trudne było dla mnie do wyobrażenia.

Wszystko to dawało zadziwiający, bardzo wyrafinowany efekt. Nieprosta muzyka, zawiła melodyka. Tekst poetycki też nie jak Konopnicka tylko wymagający. Wokalistki były świetnie przygotowane nie tylko głosowo , ale i pod względem dykcji. Jednak tekst zamazywał się trochę. Znacznie lepiej jest czytelny z plików mp3 na stronie www, nie bez znaczenia jest też to, ze tam są spisane teksty. Na koncercie żałowałam, ze nie znałam tych wierszy, poza jednym Szymborskiej.

Na początku trudno mi było się na to wszystko zgodzić. Chwilami wręcz tęskniłam za prostym balladowym wykonaniem utworów przez jaką dziewczynę z rozpuszczonym włosem, jedynie przy akompaniamencie gitary. Pragnęłam prostoty, prostoty i prostoty.

Kiedy w którymś momencie tylko skrzypce i fortepian grały w duecie, to się zachwyciłam i nie chciałam, żeby ta wielka reszta się włączała, bo już samo to było wspaniałe. To jakoś uruchomiło moje emocje. Dotąd podziwiałam, ale bez wielkiego wczucia się.

Bogactwo dźwięku zostawiało mnie w osłupieniu. No, ale w cichości serca tak sobie myślałam, czy to tylko ten snob we mnie się zachwyca czy ja cała się zachwycam. Biłam brawa , ale nie tak spontanicznie jak mała dziewczynka z pierwszego rzędu. Wkrótce jednak ta dziewczynka zapytała dorosłych na cały głos: " To co, wychodzimy? Można już?". Ja nie chciałam wychodzić. Całość zaczynała mi się układać w niezwykle harmonijną i piękną całość. Nie potrafiłam może tak po prostu podążać za muzyką czy tekstem. Może potrzebuję posłuchać tego jeszcze kilka razy. Choć i fragmenty wierszy jakoś tak zaczęły się do mnie przebijać: " Jesteś za blisko, za naocznie jesteś ", "Nie przeceniajmy słów", "Pukam do drzwi kamienia", "Nie mam drzwi" i wiele innych fraz, do których na pewno wrócę.

Jeden tekst zapamiętałam dobrze, właściwie zapisałam go w trakcie koncertu:

Tylko ci są z nami
których prawdziwie kochamy.
Nikt więcej.
Nigdy
nikt więcej.
Wszyscy inni są obok
chociażby nawet blisko.
I choćby ręce grzali
nocą
przy wspólnym ognisku.

Szczęśliwie strona www jest bardzo dobrze sporządzona czy przyrządzona.. Gratuluję wykonawcy, bo znajduję tam wszystko, czego mi trzeba.

No więc było to bardzo ciekawe. Trzeba na żywo tego doświadczyć. Wraz z lampką wina na zakończenie.
Dzięki raz jeszcze, ze mogłam w tym uczestniczyć.

ANKA S.