Electropoetry Ensemble - Talizmany


8. Stare jak ¶wiat

Adriana Szymańska

Ciałem byłam, dusz±, ¶wiatło¶ci± twoich oczu?
Czas ustanawia hierarchie. Czas je unicestwia.
Wypala żagwie poż±dań. Rdz± plami miło¶ć.
Ten łańcuch między nami chrzę¶ci zamiast
dĽwięczeć.
A w twojej wyobraĽni wci±ż tańcz±
nagie dziewczęta.
Rozpoznaję siebie grzeszn± młodo¶ci±
w swawolnym tłumie.

Dotykasz mnie. Do l¶nienia wygłaszasz brokaty
Mojej skóry. Pragniesz. Napełniasz się mn±
Aż po krańce galaktyk. Moim krzykiem owijasz się
jak ¶wiatłem. Moje dłonie rozskrzydlasz
w skowronki
kołysz±ce niebem. Z moich stóp wysnuwasz trawy
całe w blasku kwitnienia. Przez moje
włosy wpływasz
w najczulszy mrok. Z mojego brzucha pijesz życie.

Tyle ich tańczy na ¶cieżce twoich zamy¶leń.
Ta, której ¶piewałe¶ do ucha pie¶ń rozkoszy,
Która nosi moje imię, mieszka w mojej pamięci,
Żyje moj± krwi±, czy to naprawdę ja? Która ucieka
Przed tob± za ciężkie kotary płaczu?
Przebita twoim szyderstwem, wstydzi się, blada
I bolesna, tamtej - triumfalnej, roztańczonej siebie.

Jak szal żałobny str±casz z ramion mój krzyk.
Moje dłonie odsuwasz jak płachty gazet. Depcesz
płomyki bólu w moich stopach. W moich
włosach gasisz
spojrzenie. Kneblujesz mój brzuch swoim
ciężkim snem.
Dopóki nagie dziewczęta tańcz± w zwapniałych
lustrach
twojej krwi, nie chcesz ogl±dać dwóch szarych
kamieni
wyzieraj±cych z moich oczu. Którym na imię żal?
Cierpienie? M±dro¶ć? S±, w każdym razie, stare jak ¶wiat.